Śniadanie
Wyjątkowo zacznę od zdjęć
Nie ma za bardzo co pisać pod tym daniem, odkryłam jedynie że jeżeli trzemy imbir pionowo to robi się to dużo łatwiej i te jego włókna nie przeszkadzają.
Śniadanie bardzo mi smakowało, chyba zaczynam się przyzwyczajać do tego szczypiącego w język zmaku imbiru.
Przekąska I
Użyłam musztardy starofrancuskiej z Tesco, polecanej przez Makłowicza ;)
Uwielbiam ją i to jak gorczyca pstryka w buzi xD
Oficjalnie stwierdzam, że to jest moja ulubiona i najszybsza przekąska w tej diecie;)
Obiad
Krem z marchewki
wzięłam sobie do serca ostrzeżenie napisane na wizażu o ilości wody dodawanej do zupki i zamiast 1,5 litra dałam dwie szklanki czyli pół litra, podczas gotowania trochę mi wyparowało, więc dolałam odrobinę żeby warzywa były przykryte. 30 min gotowania w zupełności wystarczyło po zblenderowaniu, przyprawieniu i posypaniu danie wygląda tak
Jednak jest haczyk
wyszły mi 2 takie talerze a ja po jednym już miałam dość i pamiętajcie, że dałam tylko 1/3 wody z przepisu i zupa miała konsystencję gorącego budyniu.
Sama teraz nie wiem czy mogę sobie zjeść jeszcze trochę za godzinę czy już nie zostaje mi nic tylko jutro na obiad znów jeść krem z marchewki?
Jest pyszny, ale szybko syci więc radzę zmniejszyć proporcje wszystkiego o połowę to nie będziecie mieć takiego problemu jak ja.
Przekąska II
Jabłko z cynamonem
W kwestii podania to nijak mi się surowe jabłko do cynamonu nie klei, więc postanowiłam je zmiksować na papkę.
Wyszło coś takiego
wiem, że taki kolor jabłka jest najczęściej wynikiem faktu iż już długo
stoi i pozaciemniało, jednak w tym przypadku winowajcom jest cynamon,
w przepisie nie było określone ile trzeba go dać więc dodałam całą łyżeczkę, aczkolwiek chyba chodziło o szczyptę...
Smakowało tak sobie, nie porywało ani nie odrzucało, jadło się całkiem
dobrze ;)
Kolacja
Mmmmm na kolację moje kochane kanapeczki.
Ogólnie po podwieczorku wpadłam w cug i zaczęłam szyć na maszynie, jak od niej odeszłam byłam już poważnie głodna i dwie kanapki to było stanowczo za mało, więc po raz kolejny oszukałam i zrobiłam trzy xD
były pyyyyszne ;)
poniedziałek, 24 czerwca 2013
niedziela, 23 czerwca 2013
Dieta 3D Chili - Dzień 4
Śniadanie
Kefir zimowy z musli.
Kefir z przyprawami w tej diecie jak za pierwszym razem tak i teraz totalnie mi nie smakował, sytuację ratowało musli z bananem, które dało lekko słodki posmak jak się trafiło na banana, jednak i tak było fatalnie, następnym razem wezmę inny kefir. Teraz zakupiłam w Tesco jakiś fit 0% tłuszczu w butelczynie 400g był strasznie kwaśny i nie pasował do tych dodatków z diety.
Dzisiaj zdjęcia śniadania nie będzie, bo zaspałam i jadłam śniadanie na szybko o 10 xD
Przekąska I
Dwie marchewki z imbirem.
Nie brzmi źle, wyobraziłam sobie nawet, że jak to zmiksuję to wyjdzie mi coś na zasadzie gerberka i zjem ze smakiem, zmieliłam więc, nie należało to do rzeczy łatwych gdyż marchewka zaczęła się zmieniać w suche zapychające mój mikser wiórki, ale w końcu się udało, wyszło coś takiego
ładna pomarańczowa sałateczka ;)
Marchewka z dodatkiem imbiru nabrała takiego cytrusowego smaku i aromatu, nielada gratka dla miłośników marchewki.
Ja jej zwyczajnie na surowo nie cierpię, więc nie podołałam, zjadłam z dwie łyżeczki i koniec
Pocieszę was, że się nie zmarnowała, bo mama wciągnęła ją ze smakiem czyli nie była chyba taka zła.
Obiecałam spróbować wszystkich potraw, więc spróbowałam, ale mówię z góry ta marchewka więcej na moim stole nie zagości.
Chyba, że będę zmuszona to ją ugotuję i zmielę z połową jabłka.
Myślę, że taka byłaby o wiele lepsza.
Obiad
Rybka na parze
Od razu mówię, że nie mam parowaru, więc będę korzystać z opcji z sitkiem i wrzątkiem.
Miał być dorsz, ale ja kupiłam Mintaja, bo zwyczajnie był tańszy a to przecież też dobra rybka nie to co np Panga która mieszka w ściekach, bo to by i tak wcale zdrowe danie nie było :P
Nie pomyślałam w wcześniejszym rozmrożeniu rybki więc samą bez przypraw rzuciłam na "parownik" i jak lód się roztopił dopiero dałam przyprawy i warzywa, które również były zamarznięte.
Posoliłam je trochę z wierzchu żeby szybciej puściły, ale po 15 minutach, które są podane w przepisie były nadal twarde, więc wydobyłam rybkę a warzywa zostawiłam jeszcze na 10 min,
Tak prezentuje się wszystko razem ;)
Bardzo mi smakowało, nie mam nic do dodania bo było pyszne, rybka nie była sucha a warzywka były miękkie, ale nie rozgotowane, po prostu rewelacja ;)
Przekąska II
Czekolada z Chilli
Tu nie mam zbyt wiele do powiedzenia oprócz tego, że mało! :P
Co do połączenia Chili z czekoladą to dziewczyny na Wizażu radziły, żeby rozgrzać chwilę kostkę nad gazem i wtedy posypać Chilli, więc tak też zrobiłam ułamałam 4 kostki czyli jeden rządek i trzymając za jedną podgrzałam pozostałe 3 i szybko posypałam szczyptą chili z obu stron i od razu zjadłam xD
Tak mi się tej czekolady chciało, że nawet tego Chili nie czułam zwłaszcza, że ta kostka za którą trzymałam była bez przyprawy i ją wszamałam na koniec ;D
Oczywiście przeszło mi przez myśl, żeby zaatakować pozostałą czekoladę, ale uciekłam od tych myśli szybko oddalając się od tabliczki :P
Kolacja
Od początku diety ta pozycja bardzo mi się podobała oczami wyobraźni jabłko było mięciutkie, można je było jeść łyżeczką, do tego przeszło rodzynkami i rozpływało się w ustach jednak tak to mi się wyobrażało a w realu wyszło tak
Jak widać na załączonym obrazku, jabłko się wysuszyło a rodzynki przypaliły natomiast otręby właziły tylko w zęby.
Możliwe, że winą jest fakt iż przekroiłam je na pół zamiast wydrążyć dziurkę i tam to wszystko wepchnąć, nie wiem, następnym razem spróbuję inaczej ponieważ to danie ma potencjał tylko trzeba je trochę dopracować.
Mój plan jest taki, że też przekroję je na pół tylko wydrążę prawie całe zostawiając tylko miseczkę ze skórki z taką ilością jabłka żeby się nie rozpadło a wydrążone jabłko pokroję w kostkę wymieszam z rodzynkami i otrębami, nakładę do jabłka i wtedy do pieca na pewno szybciej się upiecze a rodzynki będą bardziej wilgotne i schowane przez co się tak szybko nie spalą.
Dodam że nawet takie trochę trefne było bardzo dobre.
Jeśli masz swój sprawdzony przepis na to jabłko i chcesz się nim podzielić to
zapraszam do komentowania xD
Kefir zimowy z musli.
Kefir z przyprawami w tej diecie jak za pierwszym razem tak i teraz totalnie mi nie smakował, sytuację ratowało musli z bananem, które dało lekko słodki posmak jak się trafiło na banana, jednak i tak było fatalnie, następnym razem wezmę inny kefir. Teraz zakupiłam w Tesco jakiś fit 0% tłuszczu w butelczynie 400g był strasznie kwaśny i nie pasował do tych dodatków z diety.
Dzisiaj zdjęcia śniadania nie będzie, bo zaspałam i jadłam śniadanie na szybko o 10 xD
Przekąska I
Dwie marchewki z imbirem.
Nie brzmi źle, wyobraziłam sobie nawet, że jak to zmiksuję to wyjdzie mi coś na zasadzie gerberka i zjem ze smakiem, zmieliłam więc, nie należało to do rzeczy łatwych gdyż marchewka zaczęła się zmieniać w suche zapychające mój mikser wiórki, ale w końcu się udało, wyszło coś takiego
ładna pomarańczowa sałateczka ;)
Marchewka z dodatkiem imbiru nabrała takiego cytrusowego smaku i aromatu, nielada gratka dla miłośników marchewki.
Ja jej zwyczajnie na surowo nie cierpię, więc nie podołałam, zjadłam z dwie łyżeczki i koniec
Pocieszę was, że się nie zmarnowała, bo mama wciągnęła ją ze smakiem czyli nie była chyba taka zła.
Obiecałam spróbować wszystkich potraw, więc spróbowałam, ale mówię z góry ta marchewka więcej na moim stole nie zagości.
Chyba, że będę zmuszona to ją ugotuję i zmielę z połową jabłka.
Myślę, że taka byłaby o wiele lepsza.
Obiad
Rybka na parze
Od razu mówię, że nie mam parowaru, więc będę korzystać z opcji z sitkiem i wrzątkiem.
Miał być dorsz, ale ja kupiłam Mintaja, bo zwyczajnie był tańszy a to przecież też dobra rybka nie to co np Panga która mieszka w ściekach, bo to by i tak wcale zdrowe danie nie było :P
Nie pomyślałam w wcześniejszym rozmrożeniu rybki więc samą bez przypraw rzuciłam na "parownik" i jak lód się roztopił dopiero dałam przyprawy i warzywa, które również były zamarznięte.
Posoliłam je trochę z wierzchu żeby szybciej puściły, ale po 15 minutach, które są podane w przepisie były nadal twarde, więc wydobyłam rybkę a warzywa zostawiłam jeszcze na 10 min,
Tak prezentuje się wszystko razem ;)
Bardzo mi smakowało, nie mam nic do dodania bo było pyszne, rybka nie była sucha a warzywka były miękkie, ale nie rozgotowane, po prostu rewelacja ;)
Przekąska II
Czekolada z Chilli
Tu nie mam zbyt wiele do powiedzenia oprócz tego, że mało! :P
Co do połączenia Chili z czekoladą to dziewczyny na Wizażu radziły, żeby rozgrzać chwilę kostkę nad gazem i wtedy posypać Chilli, więc tak też zrobiłam ułamałam 4 kostki czyli jeden rządek i trzymając za jedną podgrzałam pozostałe 3 i szybko posypałam szczyptą chili z obu stron i od razu zjadłam xD
Tak mi się tej czekolady chciało, że nawet tego Chili nie czułam zwłaszcza, że ta kostka za którą trzymałam była bez przyprawy i ją wszamałam na koniec ;D
Oczywiście przeszło mi przez myśl, żeby zaatakować pozostałą czekoladę, ale uciekłam od tych myśli szybko oddalając się od tabliczki :P
Kolacja
Od początku diety ta pozycja bardzo mi się podobała oczami wyobraźni jabłko było mięciutkie, można je było jeść łyżeczką, do tego przeszło rodzynkami i rozpływało się w ustach jednak tak to mi się wyobrażało a w realu wyszło tak
Jak widać na załączonym obrazku, jabłko się wysuszyło a rodzynki przypaliły natomiast otręby właziły tylko w zęby.
Możliwe, że winą jest fakt iż przekroiłam je na pół zamiast wydrążyć dziurkę i tam to wszystko wepchnąć, nie wiem, następnym razem spróbuję inaczej ponieważ to danie ma potencjał tylko trzeba je trochę dopracować.
Mój plan jest taki, że też przekroję je na pół tylko wydrążę prawie całe zostawiając tylko miseczkę ze skórki z taką ilością jabłka żeby się nie rozpadło a wydrążone jabłko pokroję w kostkę wymieszam z rodzynkami i otrębami, nakładę do jabłka i wtedy do pieca na pewno szybciej się upiecze a rodzynki będą bardziej wilgotne i schowane przez co się tak szybko nie spalą.
Dodam że nawet takie trochę trefne było bardzo dobre.
Jeśli masz swój sprawdzony przepis na to jabłko i chcesz się nim podzielić to
zapraszam do komentowania xD
sobota, 22 czerwca 2013
Dieta 3D Chili - Dzień 3
W dzisiejszym planie diety namieszam maksymalnie, gdyż mało myśląc podczas pierwszych zakupów muszę zmienić przekąskę I i przekąskę II
Śniadanie
Omlet z otrąb pszennych z cynamonem.
Będąc na Dukanie nauczyłam się, że zmielone otręby znacznie lepiej sprawiają się podczas smażenia, więc zmieliłam je na mąkę i wsypałam do miseczki następnie trafiło tam jajco i UWAGA na mleko, w przepisie jest pół szklanki - 100 ml
Na taką ilość otrąb ja dałam pół filiżanki nie wiem ile to dokładnie ale obstawiam, że 50 -60 ml a i tak ciasto wyszło rzadkie.
Ostrzegam, bo lepiej nalać mniej a później dolać niż odwrotnie ;) Do tego jeszcze jogurt, przyprawy i na patelkę.
Sam proces smażenia u mnie trwał ok 6 min
Najpierw nagrzałam patelnię z kropelką oleju, później wlałam naszą śniadaniową mieszankę dosłownie chwilkę smażyło się na dużym ogniu żeby ściął się spód, później przykryłam pokrywką i maksymalnie zmniejszyłam gaz żeby się ściął również wierzch omletu i tak gotowałam ok 3 min. Teraz nadeszła pora na odwrócenie placka i mówię wam z góry nie ma sensu próbować go odwrócić łopatką, ciasto jest wgl nie elastycznie i targa się jak rozmoczony papier toaletowy :P
Ja odwróciłam mojego omlecika zrzucając go na przyłożony do patelni talerz i z talerza z powrotem na patelnię, wiecie o co chodzi?
Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć chodzi o to, że nie musiałam go wyginać ani nic tylko pac pac xD
Bardzo mi zależało żeby się nie potargał bo chciałam wam zrobić ładne zdjęcie ;)
Jak smakował hmmm zapach boski za sprawą przypraw wygląd bardzo apetyczniy dla wygłodniałego dietowicza natomiast smakuje tak sobie brakowało mi tam chociaż szczypty cukru no, ale nie narzekam kefir byl gorszy ;)
Następnym razem zostawię trochę to ciasto wymieszane żeby otręby trochę napęczniały bo mimo iż były zmielone czułam podczas jedzenia, że są twarde.
Przekąska I zamieniona z dnia 5
Tutaj muszę dokonać modyfikacji zwyczajnie dla tego, że jestem gapa :P
Listę zakupów robiłam przeglądając dietę dość pobieżnie i zrozumiałam, że w dniu dzisiejszym ma to być dowolny owoc z cynamonem a nie pomarańcza, więc kupiłam sobie jabłko.
Biorąc jednak pod uwagę, że jakoś za pare dni na przekąskę jest właśnie jabłko z cynamonem to ja skonsumuję je dzisiaj.
W kwestii podania to nijak mi się surowe jabłko do cynamonu nie klei, więc postanowiłam je zmiksować na papkę.
Wyszło coś takiego
wiem, że taki kolor jabłka jest najczęściej wynikiem faktu iż już długo stoi i pozaciemniało, jednak w tym przypadku winowajcom jest cynamon, dodałam całą łyżeczkę ;)
Smakowało tak sobie, nie porywało ani nie odrzucało, jadło się całkiem dobrze, do wody dodałam cytrynę bo nie chciało mi się iść na ogródek po miętę gdyż na dworze leje ;) a cały zapas zużyłam na śniadaniową herbatę miętową.
Teraz pora na pierwszy zgodny z planem na dzień dzisiejszy posiłek czyli...
Obiad
Jak się czyta przepis na makaron włoski to, aż nie chce się wierzyć, że zalicza się on do diety.
Wiecie na zasadzie
Co?! Odchudzasz się i jesz makaron?!
Pogięło Cię? Od makaronu, ziemniaków i chleba się najbardziej tyje!
Ja dotąd również żyłam w takim przekonaniu jednak podejmując się tej diety obdarzyłam ją zaufaniem i pomijając kilka odstępstw mam zamiar się do niej jak najbardziej stosować.
Dodam jeszcze, że podoba mi się używanie w niej różnych produktów nawet tych "zakazanych" w większości diet gdyż myślę że to zmniejsza prawdopodobieństwo efektu jojo, gdy już diety zaprzestaniemy i zaczniemy jeść normalnie, bo nic naszego żołądka aż tak nie zaskoczy.
Wracając do obiadu to przygotowanie go zajęło mi ok 20 min.
W przepisie znalazłam dość istotną nieścisłość mianowicie w składnikach był ser mozarella natomiast z sposobie przygotowania ser feta, akurat miałam w domu fetę, więc wymierzyłam go na oko tyle samo co miało być mozarelli i dodałam, po późniejszym przeczytaniu kolejnych przepisów dochodzę do wniosku, że jednak to miała być mozarella ponieważ jak ma być ser feta to podają w ilości plastrów i w gramach.
No, ale cóż już ugotowałam i zjadłam, więc czasu nie cofnę następnym razem zrobię z mozarellą.
Wyszła taka ogromna porcja!
Specjalnie nie mieszałam przed zdjęciem, bo pewnie by o wiele straciło na atrakcyjności.
A nie chce tu przecież nikogo zniechęcać ;)
Co do smaku to było dobre, tylko podczas przygotowania nie dałam soli, bo stwierdziłam, że ser feta jest dość słony jednak na taką ilość szpinaku nie dał rady i wyszło troszkę bez wyrazu a biorąc pod uwagę, że przez ostatnie dwa dni było dość pikantnie to to danie bardzo szybko, że tak powiem znudziło moje podniebienie :P
I po pierwszych kilku kęsach już miałam dość, więc jadłam bardzo długo, odpoczywałam, popijałam aż wmęczyłam, ale było ciężko.
Następnym razem użyję sera Mozarella, przede wszystkim porządnie posolę i zmniejszę ilość makaronu i szpinaku i będzie pyszne;)
Przekąska II zamieniona z dnia 2
Miała być kawa z kardamonem i na pewno jej kiedyś spróbuję jednak nigdy nie byłam miłośniczką kawy, więc wolę odwlec tę chwilę jak najdłużej.
A, że z wczoraj został mi sok pomidorowy, bo głupia kupiłam cały litr xD
To żeby się nie zepsuł wypiłam go również dzisiaj w ramach podwieczorku.
szklanki dwie bo mama również chciała spróbować ;)
Podobnie jak wczoraj bardzo mi smakował jednak dzisiaj podchodząc do tej przekąski jeszcze czułam się syta po obiadku i z pomocą soczku spokojnie wytrzymałam do kolacji
Kolacja
Twarożek z papryką był już wczoraj na śniadanko i bardzo go zachwalałam, tym razem jednak zamiast połówki papryki miała być cała i wydaję mi się, że trochę było jej w tym daniu za dużo.
aczkolwiek i tak bardzo mi smakowało ;)
Dawno nie piłam czerwonej herbaty i zachwyciła mnie dziś swoim aromatem, kupiłam jakąś tanią z Tesco o smaku cytrynowym, ale smakuje świetnie i pachnie naprawdę pięknie.
Zauważyłam, że jak jestem na diecie to wyostrza mi się smak.
Wydaje mi się, że wynika to zwyczajnie ze zmniejszenia ilości soli w potrawach aczkolwiek chciałabym wiedzieć czy wy też tak macie?
Piszcie w komentarzach, chwalcie się swoimi postępami, razem będzie nam łatwiej!
Pozdrawiam ;)
Śniadanie
Omlet z otrąb pszennych z cynamonem.
Będąc na Dukanie nauczyłam się, że zmielone otręby znacznie lepiej sprawiają się podczas smażenia, więc zmieliłam je na mąkę i wsypałam do miseczki następnie trafiło tam jajco i UWAGA na mleko, w przepisie jest pół szklanki - 100 ml
Na taką ilość otrąb ja dałam pół filiżanki nie wiem ile to dokładnie ale obstawiam, że 50 -60 ml a i tak ciasto wyszło rzadkie.
Ostrzegam, bo lepiej nalać mniej a później dolać niż odwrotnie ;) Do tego jeszcze jogurt, przyprawy i na patelkę.
Sam proces smażenia u mnie trwał ok 6 min
Najpierw nagrzałam patelnię z kropelką oleju, później wlałam naszą śniadaniową mieszankę dosłownie chwilkę smażyło się na dużym ogniu żeby ściął się spód, później przykryłam pokrywką i maksymalnie zmniejszyłam gaz żeby się ściął również wierzch omletu i tak gotowałam ok 3 min. Teraz nadeszła pora na odwrócenie placka i mówię wam z góry nie ma sensu próbować go odwrócić łopatką, ciasto jest wgl nie elastycznie i targa się jak rozmoczony papier toaletowy :P
Ja odwróciłam mojego omlecika zrzucając go na przyłożony do patelni talerz i z talerza z powrotem na patelnię, wiecie o co chodzi?
Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć chodzi o to, że nie musiałam go wyginać ani nic tylko pac pac xD
Bardzo mi zależało żeby się nie potargał bo chciałam wam zrobić ładne zdjęcie ;)
Jak smakował hmmm zapach boski za sprawą przypraw wygląd bardzo apetyczniy dla wygłodniałego dietowicza natomiast smakuje tak sobie brakowało mi tam chociaż szczypty cukru no, ale nie narzekam kefir byl gorszy ;)
Następnym razem zostawię trochę to ciasto wymieszane żeby otręby trochę napęczniały bo mimo iż były zmielone czułam podczas jedzenia, że są twarde.
Przekąska I zamieniona z dnia 5
Tutaj muszę dokonać modyfikacji zwyczajnie dla tego, że jestem gapa :P
Listę zakupów robiłam przeglądając dietę dość pobieżnie i zrozumiałam, że w dniu dzisiejszym ma to być dowolny owoc z cynamonem a nie pomarańcza, więc kupiłam sobie jabłko.
Biorąc jednak pod uwagę, że jakoś za pare dni na przekąskę jest właśnie jabłko z cynamonem to ja skonsumuję je dzisiaj.
W kwestii podania to nijak mi się surowe jabłko do cynamonu nie klei, więc postanowiłam je zmiksować na papkę.
Wyszło coś takiego
wiem, że taki kolor jabłka jest najczęściej wynikiem faktu iż już długo stoi i pozaciemniało, jednak w tym przypadku winowajcom jest cynamon, dodałam całą łyżeczkę ;)
Smakowało tak sobie, nie porywało ani nie odrzucało, jadło się całkiem dobrze, do wody dodałam cytrynę bo nie chciało mi się iść na ogródek po miętę gdyż na dworze leje ;) a cały zapas zużyłam na śniadaniową herbatę miętową.
Teraz pora na pierwszy zgodny z planem na dzień dzisiejszy posiłek czyli...
Obiad
Jak się czyta przepis na makaron włoski to, aż nie chce się wierzyć, że zalicza się on do diety.
Wiecie na zasadzie
Co?! Odchudzasz się i jesz makaron?!
Pogięło Cię? Od makaronu, ziemniaków i chleba się najbardziej tyje!
Ja dotąd również żyłam w takim przekonaniu jednak podejmując się tej diety obdarzyłam ją zaufaniem i pomijając kilka odstępstw mam zamiar się do niej jak najbardziej stosować.
Dodam jeszcze, że podoba mi się używanie w niej różnych produktów nawet tych "zakazanych" w większości diet gdyż myślę że to zmniejsza prawdopodobieństwo efektu jojo, gdy już diety zaprzestaniemy i zaczniemy jeść normalnie, bo nic naszego żołądka aż tak nie zaskoczy.
Wracając do obiadu to przygotowanie go zajęło mi ok 20 min.
W przepisie znalazłam dość istotną nieścisłość mianowicie w składnikach był ser mozarella natomiast z sposobie przygotowania ser feta, akurat miałam w domu fetę, więc wymierzyłam go na oko tyle samo co miało być mozarelli i dodałam, po późniejszym przeczytaniu kolejnych przepisów dochodzę do wniosku, że jednak to miała być mozarella ponieważ jak ma być ser feta to podają w ilości plastrów i w gramach.
No, ale cóż już ugotowałam i zjadłam, więc czasu nie cofnę następnym razem zrobię z mozarellą.
Wyszła taka ogromna porcja!
Specjalnie nie mieszałam przed zdjęciem, bo pewnie by o wiele straciło na atrakcyjności.
A nie chce tu przecież nikogo zniechęcać ;)
Co do smaku to było dobre, tylko podczas przygotowania nie dałam soli, bo stwierdziłam, że ser feta jest dość słony jednak na taką ilość szpinaku nie dał rady i wyszło troszkę bez wyrazu a biorąc pod uwagę, że przez ostatnie dwa dni było dość pikantnie to to danie bardzo szybko, że tak powiem znudziło moje podniebienie :P
I po pierwszych kilku kęsach już miałam dość, więc jadłam bardzo długo, odpoczywałam, popijałam aż wmęczyłam, ale było ciężko.
Następnym razem użyję sera Mozarella, przede wszystkim porządnie posolę i zmniejszę ilość makaronu i szpinaku i będzie pyszne;)
Przekąska II zamieniona z dnia 2
Miała być kawa z kardamonem i na pewno jej kiedyś spróbuję jednak nigdy nie byłam miłośniczką kawy, więc wolę odwlec tę chwilę jak najdłużej.
A, że z wczoraj został mi sok pomidorowy, bo głupia kupiłam cały litr xD
To żeby się nie zepsuł wypiłam go również dzisiaj w ramach podwieczorku.
szklanki dwie bo mama również chciała spróbować ;)
Podobnie jak wczoraj bardzo mi smakował jednak dzisiaj podchodząc do tej przekąski jeszcze czułam się syta po obiadku i z pomocą soczku spokojnie wytrzymałam do kolacji
Kolacja
Twarożek z papryką był już wczoraj na śniadanko i bardzo go zachwalałam, tym razem jednak zamiast połówki papryki miała być cała i wydaję mi się, że trochę było jej w tym daniu za dużo.
aczkolwiek i tak bardzo mi smakowało ;)
Dawno nie piłam czerwonej herbaty i zachwyciła mnie dziś swoim aromatem, kupiłam jakąś tanią z Tesco o smaku cytrynowym, ale smakuje świetnie i pachnie naprawdę pięknie.
Zauważyłam, że jak jestem na diecie to wyostrza mi się smak.
Wydaje mi się, że wynika to zwyczajnie ze zmniejszenia ilości soli w potrawach aczkolwiek chciałabym wiedzieć czy wy też tak macie?
Piszcie w komentarzach, chwalcie się swoimi postępami, razem będzie nam łatwiej!
Pozdrawiam ;)
piątek, 21 czerwca 2013
Dieta 3D Chili - Dzień 2
Muszę przyznać, że spało mi się świetnie nawet planowo zaspałam na śniadanie bo obudziłam się o 8,15
ale jak już wcześniej pisałam nie potnę się z tego powodu, wstałam i wzięłam się do działania
Śniadanie
Musicie się przyzwyczaić, że ja ciągle będę coś zmieniać w tej diecie taka już jestem ;)
Więc miał być serek wiejski z papryką, szczypiorkiem, ziołami i pieprzem
no i prawie jest ;)
tylko nie miałam szczypiorku, więc dałam trzy plasterki cebulki pokrojonej w kostkę.
Smakowało rewelacyjnie!
Jestem w szoku, że tak prosta mieszanka składników może być tak pyszna!
To kolejna potrawa, która znajdzie się w moim jadłospisie po zakończeniu diety ;)
Przekąska I
Przyznam, że byłam sceptycznie zastawiona do jogurtu z cynamonem, po tym wczorajszym kefirze z cynamonem, jednak byłam twarda przygotowałam, próbuje...
I jest ok ;)
Z każdą kolejną łyżeczką było nawet lepsze ;)
Jak na razie idzie dobrze, zobaczymy co z obiadem.
Obiad
Możecie i weźmiecie mnie za jakieś dziwadło, ale z kaszą kus-kus też nie miałam dotąd do czynienia, więc jestem zachwycona łatwością jej przyrządzenia, co prawda nalałam za dużo wody i musiałam odcedzać, ale to już pestka.
Wiem, totalnie nie takiego widoku się spodziewaliście patrząc na przepis.
Tak wyszło, że musiałam trochę pozmieniać, nie kupiłam zielonej papryki bo żółta była na promocji, miały być świeże papryczki chilli, ale nie znalazłam ich w sklepie i postanowiłam dać 1 łyżeczkę chili w proszku i miała być surowa cebula a ja ją podsmażyłam na łyżce oliwy z oliwek, która była w przepisie jako lepiszcz tej całej sałatki ;)
Jak mi smakowało?
Cały posiłek zastanawiałam się czy jakbym jednak się wysiliła i znalazła surową papryczkę chili to czy też by to danie paliło żywym ogniem?
Dowiem się przy kolejnej próbie xD Ta sprawiła, że wypiłam podwójną porcję wody i po 15min dopiero przestały mnie piec usta, jednak pomijając pikanterię danie całkiem smaczne i bardzo szybkie w wykonaniu, jeżeli chodzi o odczucie sytości to napchałam się jak bączek xD
Zobaczymy czy będzie mnie trzymać do podwieczorku.
Przekąska II
Spokojnie obiadek trzymał mnie do drugiej przekąski, którą nawet zjadłam nieco później niż planowo bo byłam na zakupach.
Sok miałam łagodny, więc go sobie trochę posoliłam i popieprzyłam o czym dodałam dwie szczypty Chilli.
Wypiłam sobie przez słomkę kozacko xD
Bardzo mi smakowało, ale za chwilę znów byłam głodna ;/
Kolacja
Mmmm kanapeczki!
Biorąc pod uwagę, że podwieczorek był lichy nie mogłam się już doczekać do kolacji ;)
Podczas szykowania stwierdziłam że dwie sztuki to stanowczo za mało na mojego głoda i, że lepiej zrobię sobie trzy zamiast później dopychać czymś z poza diety.
Są boskie czyż nie ? Uwierzcie głodnymi oczami wyglądają o 100% lepiej ;)
Jedząc je cały czas starałam się patrzeć w talerz i skupiać na jedzeniu żeby jak najszybciej odczuć sytość, jednak mój żołądek jak widać nie da się tak łatwo oszukać i sytości nie odczułam tylko raczej zaspokojenie głodu po zjedzeniu wszystkich kanapek i wypiciu herbaty :P
Ponoć najgorsze są pierwsze trzy dni więc zobaczymy jutro
Cieszę się, że jak na razie nie czuję zrezygnowania.
Fakt, że opisuję wszystko na blogu bardzo mi pomaga, do tego będę miała wgląd do swoich notatek dzięki czemu na kolejny miesiąc skomponuję sobie tą dietę z samych dań, które mi smakowały. Jednak żeby do tego dojść muszę spróbować wszystkich nawet najbardziej pokręconych przepisów xD
Bądźcie, więc ze mną bo przyda się wsparcie ;)
ale jak już wcześniej pisałam nie potnę się z tego powodu, wstałam i wzięłam się do działania
Śniadanie
Musicie się przyzwyczaić, że ja ciągle będę coś zmieniać w tej diecie taka już jestem ;)
Więc miał być serek wiejski z papryką, szczypiorkiem, ziołami i pieprzem
no i prawie jest ;)
tylko nie miałam szczypiorku, więc dałam trzy plasterki cebulki pokrojonej w kostkę.
Smakowało rewelacyjnie!
Jestem w szoku, że tak prosta mieszanka składników może być tak pyszna!
To kolejna potrawa, która znajdzie się w moim jadłospisie po zakończeniu diety ;)
Przekąska I
Przyznam, że byłam sceptycznie zastawiona do jogurtu z cynamonem, po tym wczorajszym kefirze z cynamonem, jednak byłam twarda przygotowałam, próbuje...
I jest ok ;)
Z każdą kolejną łyżeczką było nawet lepsze ;)
Jak na razie idzie dobrze, zobaczymy co z obiadem.
Obiad
Możecie i weźmiecie mnie za jakieś dziwadło, ale z kaszą kus-kus też nie miałam dotąd do czynienia, więc jestem zachwycona łatwością jej przyrządzenia, co prawda nalałam za dużo wody i musiałam odcedzać, ale to już pestka.
Wiem, totalnie nie takiego widoku się spodziewaliście patrząc na przepis.
Tak wyszło, że musiałam trochę pozmieniać, nie kupiłam zielonej papryki bo żółta była na promocji, miały być świeże papryczki chilli, ale nie znalazłam ich w sklepie i postanowiłam dać 1 łyżeczkę chili w proszku i miała być surowa cebula a ja ją podsmażyłam na łyżce oliwy z oliwek, która była w przepisie jako lepiszcz tej całej sałatki ;)
Jak mi smakowało?
Cały posiłek zastanawiałam się czy jakbym jednak się wysiliła i znalazła surową papryczkę chili to czy też by to danie paliło żywym ogniem?
Dowiem się przy kolejnej próbie xD Ta sprawiła, że wypiłam podwójną porcję wody i po 15min dopiero przestały mnie piec usta, jednak pomijając pikanterię danie całkiem smaczne i bardzo szybkie w wykonaniu, jeżeli chodzi o odczucie sytości to napchałam się jak bączek xD
Zobaczymy czy będzie mnie trzymać do podwieczorku.
Przekąska II
Spokojnie obiadek trzymał mnie do drugiej przekąski, którą nawet zjadłam nieco później niż planowo bo byłam na zakupach.
Sok miałam łagodny, więc go sobie trochę posoliłam i popieprzyłam o czym dodałam dwie szczypty Chilli.
Wypiłam sobie przez słomkę kozacko xD
Bardzo mi smakowało, ale za chwilę znów byłam głodna ;/
Kolacja
Mmmm kanapeczki!
Biorąc pod uwagę, że podwieczorek był lichy nie mogłam się już doczekać do kolacji ;)
Podczas szykowania stwierdziłam że dwie sztuki to stanowczo za mało na mojego głoda i, że lepiej zrobię sobie trzy zamiast później dopychać czymś z poza diety.
Są boskie czyż nie ? Uwierzcie głodnymi oczami wyglądają o 100% lepiej ;)
Jedząc je cały czas starałam się patrzeć w talerz i skupiać na jedzeniu żeby jak najszybciej odczuć sytość, jednak mój żołądek jak widać nie da się tak łatwo oszukać i sytości nie odczułam tylko raczej zaspokojenie głodu po zjedzeniu wszystkich kanapek i wypiciu herbaty :P
Ponoć najgorsze są pierwsze trzy dni więc zobaczymy jutro
Cieszę się, że jak na razie nie czuję zrezygnowania.
Fakt, że opisuję wszystko na blogu bardzo mi pomaga, do tego będę miała wgląd do swoich notatek dzięki czemu na kolejny miesiąc skomponuję sobie tą dietę z samych dań, które mi smakowały. Jednak żeby do tego dojść muszę spróbować wszystkich nawet najbardziej pokręconych przepisów xD
Bądźcie, więc ze mną bo przyda się wsparcie ;)
czwartek, 20 czerwca 2013
Dieta 3D Chili - Dzień 1
Postanowiłam jeść co 3 godziny tj
śniadanie - 8,00
przekąska I - 11,00
obiad - 14,00
przekąska II - 17,00
kolacja - 20,00
oczywiście jak mi się coś przesunie o godzinę w tę lub drugą stronę to się nie potnę,
może i trochę późno wymyśliłam z tą kolacją, ale mój narzeczony wraca dopiero o 17 z pracy, wtedy je obiad i właśnie ok 20 je kolacje i chce jeść z nim swoje dania a nie siedzieć i przełykać ślinki z zazdrości a dodam że nie chodzę zbyt wcześnie spać ;)
Śniadanie
przyznam, że totalnie nie wchodził mi ten kefir z cynamonem i cieszę się, że pojawił się w pierwszy dzień diety gdy mam jeszcze dużo motywacji xD
muszę mu jednak przyznać że byla to bardzo sycąca mieszanka i nawet nie pomyślałam o jedzeniu a tu już 11 i pora na drugie śniadanie tj
Przekąska I
Totalnie mi nie odpowiadał zapach mieszaniny pomidorów z ziołami prowansalskimi, podejrzewam, że sól by znacznie poprawiła smak dania, ale nie było nic w przepisie więc grzecznie się dostosowałam i zjadłam szybko, po czym za chwilę byłam głodna i myślałam o obiedzie.
Obiad
Ugotowałam sobie cały woreczek ryżu żeby mieć od razu na kolację, przyznam że pierwszy raz mam do czynienia z brązowym ryżem i pełną miękkość osiągnęłam po 37 min na najmniejszym gazie.
W przepisie była pierś z kurczaka, ale ja obkroiłam mięsko z ćwiartki od kurczaka, dokładnie wycięłam wszystko tłuste i wyrzuciłam skórę, myślę że niewiele tą podmianką zgrzeszyłam.
Kurczaka zezłociłam na suchej patelni następnie dodałam łyżeczkę oleju i wrzuciłam cebulkę.
Po jej zeszkleniu dodałam zamarznięte warzywa podlałam trochę wodą i przykryłam pokrywką.
Jak warzywa odmarzły to dodałam przyprawy, podlałam jeszcze wodą i dusiłam pod przykryciem jakieś 15 min aż marchewka była miękka ;)
Połączyłam ryż z warzywami na patelni, bo było mi tak wygodniej a następnie hop na talerz.
Oto efekt
Obiad oceniam rewelacyjnie, był pyszny!
Szymon (mój narzeczony) zaczął mi podjadać i nie mógł się oderwać ;)
Na pewno nawet jak zakończę już dietę to powrócę do tego przepisu.
Przekąska nr 2
zjadłam ją szybko, ponieważ wgl mi nie podeszła, nie przepadam za grejfrutami a do tego ten imbir tak jakoś dziwnie to wszystko sprawiało, że gęba sztywniała, może to taki myk żeby pić więcej wody?
Jeśli tak to im się udało bo wypiłam herbatę i jeszcze szklankę wody
Kolacja
Co do przygotowania to jak zwykle musiałam zrobić po swojemu :P
Nie widziała mi się surowa papryka w sałatce, więc podsmażyłam ją trochę na patelni bez tłuszczu i jak odrobinę zmiękła to dorzuciłam słonecznik i gdy się zarumienił wymieszałam z ryżem dodałam przyprawy i nieco więcej soli. Wyszło mi tego bardzo dużo! Ucieszyłam się bo byłam już strasznie głodna ;)
Czy mi smakowało? Tak średnio całość ratował tylko ten posmak słonecznika, natomiast po kilku łyżkach już miałam dość tej pół surowej papryki więc postanowiłam ją wyjeść szybko i delektować się ryżem z pomidorami, ale nie pomogło i tak było nie dobre zjadłam bo byłam głodna, później poczułam się ciężko i niebawem poszłam spać, mam nadzieję, że jutro będzie lepiej ;)
śniadanie - 8,00
przekąska I - 11,00
obiad - 14,00
przekąska II - 17,00
kolacja - 20,00
oczywiście jak mi się coś przesunie o godzinę w tę lub drugą stronę to się nie potnę,
może i trochę późno wymyśliłam z tą kolacją, ale mój narzeczony wraca dopiero o 17 z pracy, wtedy je obiad i właśnie ok 20 je kolacje i chce jeść z nim swoje dania a nie siedzieć i przełykać ślinki z zazdrości a dodam że nie chodzę zbyt wcześnie spać ;)
Śniadanie
przyznam, że totalnie nie wchodził mi ten kefir z cynamonem i cieszę się, że pojawił się w pierwszy dzień diety gdy mam jeszcze dużo motywacji xD
muszę mu jednak przyznać że byla to bardzo sycąca mieszanka i nawet nie pomyślałam o jedzeniu a tu już 11 i pora na drugie śniadanie tj
Przekąska I
Totalnie mi nie odpowiadał zapach mieszaniny pomidorów z ziołami prowansalskimi, podejrzewam, że sól by znacznie poprawiła smak dania, ale nie było nic w przepisie więc grzecznie się dostosowałam i zjadłam szybko, po czym za chwilę byłam głodna i myślałam o obiedzie.
Obiad
Ugotowałam sobie cały woreczek ryżu żeby mieć od razu na kolację, przyznam że pierwszy raz mam do czynienia z brązowym ryżem i pełną miękkość osiągnęłam po 37 min na najmniejszym gazie.
W przepisie była pierś z kurczaka, ale ja obkroiłam mięsko z ćwiartki od kurczaka, dokładnie wycięłam wszystko tłuste i wyrzuciłam skórę, myślę że niewiele tą podmianką zgrzeszyłam.
Kurczaka zezłociłam na suchej patelni następnie dodałam łyżeczkę oleju i wrzuciłam cebulkę.
Po jej zeszkleniu dodałam zamarznięte warzywa podlałam trochę wodą i przykryłam pokrywką.
Jak warzywa odmarzły to dodałam przyprawy, podlałam jeszcze wodą i dusiłam pod przykryciem jakieś 15 min aż marchewka była miękka ;)
Połączyłam ryż z warzywami na patelni, bo było mi tak wygodniej a następnie hop na talerz.
Oto efekt
Obiad oceniam rewelacyjnie, był pyszny!
Szymon (mój narzeczony) zaczął mi podjadać i nie mógł się oderwać ;)
Na pewno nawet jak zakończę już dietę to powrócę do tego przepisu.
Przekąska nr 2
zjadłam ją szybko, ponieważ wgl mi nie podeszła, nie przepadam za grejfrutami a do tego ten imbir tak jakoś dziwnie to wszystko sprawiało, że gęba sztywniała, może to taki myk żeby pić więcej wody?
Jeśli tak to im się udało bo wypiłam herbatę i jeszcze szklankę wody
Kolacja
Co do przygotowania to jak zwykle musiałam zrobić po swojemu :P
Nie widziała mi się surowa papryka w sałatce, więc podsmażyłam ją trochę na patelni bez tłuszczu i jak odrobinę zmiękła to dorzuciłam słonecznik i gdy się zarumienił wymieszałam z ryżem dodałam przyprawy i nieco więcej soli. Wyszło mi tego bardzo dużo! Ucieszyłam się bo byłam już strasznie głodna ;)
Czy mi smakowało? Tak średnio całość ratował tylko ten posmak słonecznika, natomiast po kilku łyżkach już miałam dość tej pół surowej papryki więc postanowiłam ją wyjeść szybko i delektować się ryżem z pomidorami, ale nie pomogło i tak było nie dobre zjadłam bo byłam głodna, później poczułam się ciężko i niebawem poszłam spać, mam nadzieję, że jutro będzie lepiej ;)
Wstęp
Cześć!
Mam na imię Beata i witam was bardzo serdecznie na moim blogu o diecie 3D Chilli
Pewnie dość późno się zabrałam za wiosenne odchudzanie aczkolwiek jak to mówią lepiej późno niż wcale ;)
Na dietę zdecydowałam się gdyż jestem mało aktywna, jem co popadnie i widzę, że to odbija się na moim zdrowiu. Typowy schabowy z ziemniakami króluje na obiadkach w naszym domu i ogólnie całe odżywianie jest dość monotone...
Dieta ta natomiast jest bardzo zróżnicowana i mam nadzieję że w trakcie jej trwania :
nabiorę dobrych nawyków żywieniowych
przyzwyczaję się do picia większej ilości płynów,
wprowadzić do diety więcej ryb, warzyw owoców itd
Ok to powody przystąpienia do diety mamy już prawie za sobą, oczywiście skłamałabym stwierdzając że nie chodzi tu też o zrzucenie paru kilogramów ;)
W tej kwestii jednak nie mam żadnych znowu szalonych planów ustawiłabym sobie za cel 6 kg, ale jak jak już walczyć z tłuszczykiem to porządnie, więc moim celem jest 11 kg, później jak mi się spodoba to może sobie podniosę poprzeczkę.
Przechodząc od słów do czynów wczoraj zrobiłam zakupy za pierwsze 4 dni diety i zapłaciłam ok 100 zł
Dużo? Mało? Moim zdaniem tak sobie ponieważ musiałam kupić te wszystkie przyprawy, ryże, kasze itd a one mi starczą na bardzo długo gdyż używa się ich niewiele ;)
Postaram się wrzucać fotki jakto to bardziewie każde danie wygląda, co prawda zjadłam już śniadanie i go nie uwieczniłam aczkolwiek nie macie czego żałować banan, herbata i kefir, więc chyba dacie sobie radę to zwizualizować ;)
Mam na imię Beata i witam was bardzo serdecznie na moim blogu o diecie 3D Chilli
Pewnie dość późno się zabrałam za wiosenne odchudzanie aczkolwiek jak to mówią lepiej późno niż wcale ;)
Na dietę zdecydowałam się gdyż jestem mało aktywna, jem co popadnie i widzę, że to odbija się na moim zdrowiu. Typowy schabowy z ziemniakami króluje na obiadkach w naszym domu i ogólnie całe odżywianie jest dość monotone...
Dieta ta natomiast jest bardzo zróżnicowana i mam nadzieję że w trakcie jej trwania :
nabiorę dobrych nawyków żywieniowych
przyzwyczaję się do picia większej ilości płynów,
wprowadzić do diety więcej ryb, warzyw owoców itd
Ok to powody przystąpienia do diety mamy już prawie za sobą, oczywiście skłamałabym stwierdzając że nie chodzi tu też o zrzucenie paru kilogramów ;)
W tej kwestii jednak nie mam żadnych znowu szalonych planów ustawiłabym sobie za cel 6 kg, ale jak jak już walczyć z tłuszczykiem to porządnie, więc moim celem jest 11 kg, później jak mi się spodoba to może sobie podniosę poprzeczkę.
Przechodząc od słów do czynów wczoraj zrobiłam zakupy za pierwsze 4 dni diety i zapłaciłam ok 100 zł
Dużo? Mało? Moim zdaniem tak sobie ponieważ musiałam kupić te wszystkie przyprawy, ryże, kasze itd a one mi starczą na bardzo długo gdyż używa się ich niewiele ;)
Postaram się wrzucać fotki jak
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)